08-31-2005, 09:50 AM
hoho, widze ze Was tez dopadla magia (humoru
)Pratchetta :]
mnie w Jego tworczosci najbardziej zachwyca ze nawet jak bohater, z ktorym od poczatku ksiazki sie utozsamialo, ktorego myslli sie poznawalo itp., na końcu ginie (i to dzieki kuli z armaty, która w niego uderzyła z odleglosci najwyzej paru metrow (nie pamietam juz jaka to byla ksiazka
przypomnicie?
), juz gdy lezka sie w oku kręci... to albo przychodzi Śmierć i daje po jajach
albo np bohater odlatuje z Walkiriami, jako znak że zaakceptowano go jako prawdziwego barbarzyńce (mimo że od niedawna za takowego można go było uznać)
)Pratchetta :]mnie w Jego tworczosci najbardziej zachwyca ze nawet jak bohater, z ktorym od poczatku ksiazki sie utozsamialo, ktorego myslli sie poznawalo itp., na końcu ginie (i to dzieki kuli z armaty, która w niego uderzyła z odleglosci najwyzej paru metrow (nie pamietam juz jaka to byla ksiazka
przypomnicie?
), juz gdy lezka sie w oku kręci... to albo przychodzi Śmierć i daje po jajach
albo np bohater odlatuje z Walkiriami, jako znak że zaakceptowano go jako prawdziwego barbarzyńce (mimo że od niedawna za takowego można go było uznać)
Dałem sobie spokój z tym forum. żeby gadać z samym sobą nie musze tu wchodzić... nawet nie nawet wstawać z łóżka

