02-20-2005, 05:18 PM
hmmm muzyka jeszcze ze mnie lez nie wycisnela lecz przyznam ze przy niektorych kawalkach mam ochote rozpieprzyc to i owo, a przy innych rosne dumny niczym...eee no np jest taki marszowy fragmencik w Behold the imperial rise (obsidian gate), ktory niesamowicie na mnie dziala, heh szedlem kiedys po oblodzonej ulicy z trudem utrzymujac pozycje pionowa, kiedy w sluchawkach zabrzmial ten kawalek od razu poczulem ze ide po stokroc stabilniej niz przed momentem (dalej sunac po lodzie :])... cos w tym musi byc

