02-05-2005, 12:18 PM
Stary dzisiaj wiercił dziury w ścianie, a na szczęście nei zaprosił do tego celu kolegów z podwórka
to i tak wystarczyło żeby napanoszył się mój głupi imbecylowaty sąsiad który studiuje prawo i ma nadwage. Z początku miałem mu drzwi nie otwierać ale to zrobiłem, od razu wyskoczył do mnie z mordą i się pyta czy ja wierce ? ja mu na to, że nie, że to stary --- no to wołaj go, tak też uczyniłem bo mnie strasznie rozbawił
ojciec przyszedł a ten do niego, "przestań pan wiercić bo mnie trafia szlag, a ja jestem psychiczny" takie teksty, na to ja do niego weż spierdalaj na dół do tej swojej nory ( a musicie wiedzieć, że ta rodzinka też często wierciła i zasyfiała korytarze i piwnice swoimi gratami ) ten do mnie, że zaraz na mnie skoczy i mi przegryzie tętnice
nosz kurwa dobrze, że stary był pomiędzy bo nie wiem do czego by doszło. Kiedyś jak miałem potężny sprzet stereo
w pokoju to dawałem czadu, napier... mi w kaloryfer jak mały organista ... niektórzy są bezczelni.Macie takie problemy ?
ps. pozdrawiam wszystkich tych co studiują prawo, a ich mózgi są przesiąkniete paragrafami
olaboga



) i zaraz jest spokój
... Tylko jak przesadzę z basami, to szklanki w szafce w kuchni zaczynają się o siebie nawzajem rozwalać...)

Jego zona o 6 rano tupie i slucha mydelka fa. Zajebista rodzina 
