07-22-2006, 10:56 PM
dobra, konczymy zabawe:
- punk przeznaczony jest do okreslonej grupy odbiorcow. glownie ludzi zbuntowanych, deklarujacych sie z jakas ideologia, sfrustrowanych. nie znaczy- gorszych.
- jesli chodzi Ci o mizerna wartosc muzyczna punk rocka, to przykro mi, ale stereotypami zarzucasz. przykladem, ktory moglby obalic z hukiem twoja teze moglby byc debiut Television, lecz podrzuce Ci znany przyklad- "London Calling". coz, jesli nie wiesz o co chodzi, bo gdzies tam twoj rok starszy kolega slucha KSU pod parkanem w parku, albo ze kolezanka nosi kostke z naszywka Pidzamy Porno to wlasciwie mozesz spierdalac. tak doskonale zaaranzowanych, zywiolowych, doskonale skomponowanych piosenek laczacych rozne muzyczne style przy jednak miazdzacej przewadze punka na jednym albumie prozno szukac. I wszystko to wywazona diagnoza problemow spolecznych, bez nihilizmu, z okreslonym przekazem.
- przez pierwsze pare lat, albo miesiecy, owszem- bylo glosno, byla glownie ideologia. ale wlasnie dlatego 'rewolucja' punkowa z roku 77 byla taka krotka. ludzie oczekiwali czegos ambitniejszego. zespoly zaczely pracowac nad warsztatem kompozycyjnym, umiejetnosciami- zobacz chociazby Public Image Ltd., zespol czlonka Sex Pistols. Inny przyklad- Joy Division. Albo The Police. The Cure. Naciaganie, nawet: Talking Heads.
- zreszta, kto powiedzial ze najwazniejsze w muzyce sa umiejetnosci techniczne ? taki hegemon najwiecej sobie ceni ideologie, ja nowatorstwo, pomysłowość i oryginalność. obawiam się, że to również jest sprawa stricte subiektywna i nie można według niej wartościować jednego gatunku muzyki nad drugim
- od czego sie wzial metal ? (jak i wiekszosc gatunkow muzyki?) m.in. od punk-rocka. odsylam do MC5, a nawet The Stooges
- różni są ludzie i różnych rzeczy oczekują od muzyki. ja na przykład osobiście nie szanuję metalu- no po prostu gatunek do mnie zupelnie nie trafia. denerwuje mnie ciężkość death metalu, wrzaskliwość, brudność brzmienia w blacku, ciotostwo i smucenie w doom metalu, nudzi mnie heavy, epickie brzmienie, rozbudowane, długie solówki, teksty w wiekszosci o smokach. nie czaję thrashu i innych pokrewnych- zbyt szybkie, zbytnia napierdalanka jak na moje uszy. osobiscie dziwie sie, jak ktos moze tego sluchac, ale nie mowie tego glosno, bo szanuje gust innych i wiem, ze rzucam stereotypami. no ale nie decyduje sie na polemike, bo wiem, ze druga strona lepiej zna temat i potrafi udowodnic swoje racje na punktach odniesienia, ktorych miec nie bede z uwagi na powierzchowne poznanie tematu, a doglebniej nie chce go poznac bo mnie po prostu nie interesuje. no ale czasem i w metalu znajde cos dla siebie. i potrafie przyznac, ze Slayer ma zajebistych muzykow, ze Opeth ma swietnie skonstruowane utwory na starszych plytach, albo ze na plytach Death sa znakomite teksty i solowki.
- ogolnie to skompromitowales sie na samym poczatku, odrzucajac z gory wszelka polemike, jednak doceniam dosc trafna humorystyczna diagnoze punkowego stereotypu. prowokacja nawet udana, szkoda tylko, ze zadnych racjonalnych argumentow.
- punk przeznaczony jest do okreslonej grupy odbiorcow. glownie ludzi zbuntowanych, deklarujacych sie z jakas ideologia, sfrustrowanych. nie znaczy- gorszych.
- jesli chodzi Ci o mizerna wartosc muzyczna punk rocka, to przykro mi, ale stereotypami zarzucasz. przykladem, ktory moglby obalic z hukiem twoja teze moglby byc debiut Television, lecz podrzuce Ci znany przyklad- "London Calling". coz, jesli nie wiesz o co chodzi, bo gdzies tam twoj rok starszy kolega slucha KSU pod parkanem w parku, albo ze kolezanka nosi kostke z naszywka Pidzamy Porno to wlasciwie mozesz spierdalac. tak doskonale zaaranzowanych, zywiolowych, doskonale skomponowanych piosenek laczacych rozne muzyczne style przy jednak miazdzacej przewadze punka na jednym albumie prozno szukac. I wszystko to wywazona diagnoza problemow spolecznych, bez nihilizmu, z okreslonym przekazem.
- przez pierwsze pare lat, albo miesiecy, owszem- bylo glosno, byla glownie ideologia. ale wlasnie dlatego 'rewolucja' punkowa z roku 77 byla taka krotka. ludzie oczekiwali czegos ambitniejszego. zespoly zaczely pracowac nad warsztatem kompozycyjnym, umiejetnosciami- zobacz chociazby Public Image Ltd., zespol czlonka Sex Pistols. Inny przyklad- Joy Division. Albo The Police. The Cure. Naciaganie, nawet: Talking Heads.
- zreszta, kto powiedzial ze najwazniejsze w muzyce sa umiejetnosci techniczne ? taki hegemon najwiecej sobie ceni ideologie, ja nowatorstwo, pomysłowość i oryginalność. obawiam się, że to również jest sprawa stricte subiektywna i nie można według niej wartościować jednego gatunku muzyki nad drugim
- od czego sie wzial metal ? (jak i wiekszosc gatunkow muzyki?) m.in. od punk-rocka. odsylam do MC5, a nawet The Stooges
- różni są ludzie i różnych rzeczy oczekują od muzyki. ja na przykład osobiście nie szanuję metalu- no po prostu gatunek do mnie zupelnie nie trafia. denerwuje mnie ciężkość death metalu, wrzaskliwość, brudność brzmienia w blacku, ciotostwo i smucenie w doom metalu, nudzi mnie heavy, epickie brzmienie, rozbudowane, długie solówki, teksty w wiekszosci o smokach. nie czaję thrashu i innych pokrewnych- zbyt szybkie, zbytnia napierdalanka jak na moje uszy. osobiscie dziwie sie, jak ktos moze tego sluchac, ale nie mowie tego glosno, bo szanuje gust innych i wiem, ze rzucam stereotypami. no ale nie decyduje sie na polemike, bo wiem, ze druga strona lepiej zna temat i potrafi udowodnic swoje racje na punktach odniesienia, ktorych miec nie bede z uwagi na powierzchowne poznanie tematu, a doglebniej nie chce go poznac bo mnie po prostu nie interesuje. no ale czasem i w metalu znajde cos dla siebie. i potrafie przyznac, ze Slayer ma zajebistych muzykow, ze Opeth ma swietnie skonstruowane utwory na starszych plytach, albo ze na plytach Death sa znakomite teksty i solowki.
- ogolnie to skompromitowales sie na samym poczatku, odrzucajac z gory wszelka polemike, jednak doceniam dosc trafna humorystyczna diagnoze punkowego stereotypu. prowokacja nawet udana, szkoda tylko, ze zadnych racjonalnych argumentow.

