07-22-2006, 06:39 PM
Mientky napisał(a):a tak juz calkowicie z ciekawosci - czego sluchales?
Proszę bardzo:
oczywiście dawno, dawno temu KsE (jakby nie patrzeć to oni są jednymi z tych, którzy stworzyli kanon gatunku) do którego nigdy się nie przekonałem; było Unerath (słaba kopia słabego KsE ;]); było ZAO; był Atreyu, Eighteen Visions, As I Lay Dying, 3 Inches of Blood, Lamb of God, Trivium, Bullet for my Valentine, God Forbid, Shadows Fall itd... Jak dla mnie wszyzstkie brzmią identycznie i jednakowo słabo (nie pasi mi taki miks metalu i core'a) z kilkoma wyjątkami: As I Lay Dying choć nie lubię jakiś tam swój styl wyrobili; Shadows Fall (baaaardzo umiarkowanie "lubie") - taki metalcore/niemetalcore
; 3 Inches of Blood za dodanie elementów... tradycyjnego heavy (ale i tak do mnie ogólnie nie trafia choć jestem w stanie słuchać), Lamb of God i Trivium - plus za bardziej 'techniczne' granie choć niestety ciągle zamknięte w klockowatym metalcore, podobnie z BfmV ale u nich dodatkowo nie jestem w stanie zdzierzyc pierwistka emo. Na koniec mój numer jeden metalcore'wej sceny w postaci God Forbid - jedyny band z tego kręgu, który akceptuję oraz który naprawdę lubię... a za co? Za to, że jak na metalcore to jest bardzo metalowy i nie boi sie puszczać oka do klasycznego metalowego grania, gł. do thrashu (dlatego nazywam go "thrashcore'm").

