06-24-2006, 11:21 AM
to trza było tyle nie chlać
ja za 1 razem jak byłem(2003) to łaziłem ciągle schlany, w sumie jedyne koncerty jakie widziałem to Acid Drinkers, Koniec Świata, Vader, Killing Joke, Pabieda i Dżem. Stwierdziłem że to nie jest impreza dla mnie. rok pózniej w dniach w których były koncerty nie piłem prawie nic(max 5 piw), i bawiłem sie zajebiście. W zeszłym roku znalazłem złoty środek - czyli picie pod sceną, jak czułem że zaczyna być źle to właziłem w młyn
Zresztą kumpela była niedawno na donington - taki sam syf i pijaństwo
(nawet Hare Krishna tam jest
). Ale nie twierdze oczywiście że taki rodzaj zabawy musi wszystkim odpowiadać
ja za 1 razem jak byłem(2003) to łaziłem ciągle schlany, w sumie jedyne koncerty jakie widziałem to Acid Drinkers, Koniec Świata, Vader, Killing Joke, Pabieda i Dżem. Stwierdziłem że to nie jest impreza dla mnie. rok pózniej w dniach w których były koncerty nie piłem prawie nic(max 5 piw), i bawiłem sie zajebiście. W zeszłym roku znalazłem złoty środek - czyli picie pod sceną, jak czułem że zaczyna być źle to właziłem w młyn
Zresztą kumpela była niedawno na donington - taki sam syf i pijaństwo
(nawet Hare Krishna tam jest
). Ale nie twierdze oczywiście że taki rodzaj zabawy musi wszystkim odpowiadać
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

