06-17-2006, 08:47 PM
Słów kilka o albumie od zespołu:
Swego czasu postanowiłem, że nie będę się śmiać z tego zespołu, ale wybaczcie - znalazłem to i po prostu nie mogę się powstrzymać ;DDD. Gdybym nie słyszał "Pierwszego wyjścia z morku", to może byłbym zdolny uwierzyć, że np. teksty, że nowe utwory "ukrywają skrzętnie swoją majestatyczną tajemnicę, a potęga klimatów zmieszana jest z poetyckimi, napełnionymi zadumą i nadzieją tekstami" albo że na nowej płycie występuje "ogromna dojrzałość aranżacji, swoboda przekazu i wielkie przestrzenie splecione z klimatycznym zabarwieniem progresywnej agresji", są po prostu ciekawym żartem ze strony muzyków, wysublimowanym poczuciem humoru, ale niestety...
Ciągle zero dystansu do siebie i swojej muzyki.
Cytat:Promowane cukierkowym singlem "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" ukrywają skrzętnie swoją majestatyczną tajemnicę. Potęga klimatów zmieszana z poetyckimi, napełnionymi zadumą i nadzieją tekstami. Ogromna dojrzałość aranżacji, swoboda przekazu i wielkie przestrzenie splecione z klimatycznym zabarwieniem progresywnej agresji.
Dziesięć bezkompromisowych utworów o wielorakiej interpretacji. Nieokiełznany art rock inspirowany mistrzami gatunku, w nowym, nieznanym dotąd wydaniu.
"Zaprzepaszczone siły" wycelowane prosto w serce komercji, album dla wybrańców. Promowany jedynie przez przyjaciół oraz niczym nieskrępowane i odważne media.
"Wielka armia" misternie zagranych dźwięków połączonych w nietypowy concept album. Świetna realizacja dźwięku i charakterystyczne brzmienie.
"Święte znaki" prowadzą w zakamarki umysłu, pozwalając obcować ze sobą w bezpiecznej przestrzeni, dając uczucie oderwania od rzeczywistości, wzniesienia się ponad szarość dnia.
"Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" to album dla wymagających. To rozpoznawalny styl zespołu w nowej odsłonie. Nic już nie będzie takie samo, pokochasz lub zapomnisz.
Swego czasu postanowiłem, że nie będę się śmiać z tego zespołu, ale wybaczcie - znalazłem to i po prostu nie mogę się powstrzymać ;DDD. Gdybym nie słyszał "Pierwszego wyjścia z morku", to może byłbym zdolny uwierzyć, że np. teksty, że nowe utwory "ukrywają skrzętnie swoją majestatyczną tajemnicę, a potęga klimatów zmieszana jest z poetyckimi, napełnionymi zadumą i nadzieją tekstami" albo że na nowej płycie występuje "ogromna dojrzałość aranżacji, swoboda przekazu i wielkie przestrzenie splecione z klimatycznym zabarwieniem progresywnej agresji", są po prostu ciekawym żartem ze strony muzyków, wysublimowanym poczuciem humoru, ale niestety...
Ciągle zero dystansu do siebie i swojej muzyki.

