06-08-2006, 07:04 AM
Przesłuchałem Cult...i stwierdziłem że albo świat się gwałtownie zmienił albo już mnie Slayer rozjebał...Po 15 minutach uświadomiłem sobie, że nie-tak tylko wygląda świat po tym jak kogoś zmiecie z krzesła pierdolnie łbem o ziemie i wszystko się zajebiście szybko kręci
Cult rozpierdala na całej lini i chyba się zaczną modlić żeby to był najsłabszy kawałek na płycie
ale wtedy to mamy Armagedon, piekło na ziemi i armię Kelthuzów pałętających się po świecie...tylko kto by to przeżył
Cult rozpierdala na całej lini i chyba się zaczną modlić żeby to był najsłabszy kawałek na płycie
ale wtedy to mamy Armagedon, piekło na ziemi i armię Kelthuzów pałętających się po świecie...tylko kto by to przeżył

