06-01-2006, 08:33 AM
buubi napisał(a):Krótko:
1. Racja - The Pot wymiata - zdecydowanie obok Jambi, Vicariousa i Right In Two jeden z najjasniejszych momentów płytki. Malkonentom przeszkadza że Maynard spiewa tu bardzo łagodnie i melodyjnie (przynajmniej na poczatku) - o nich niżej
[...]
Nie, nie, nie. Nie zgodzę się, że właśnie "10,000 Days" powinno przekonać nowych słuchaczy. Posłuchaj tego kolejny raz i pomyśl - same kawałki grubo ponad 6-7 minut, cholernie długo się rozwijające, dziwnie ze sobą połączone, do tego specyficzna atmosfera. Moim zdaniem tu może nastąpić przesiew nawet wśród zatwardziałych fanów Tool'a.
Dla mnie przede wszystkim jest to płyta bardzo trudna, nie zgodzę się, ze najprzystępniejsza. Z każdym przesłuchaniem zmieniam zdanie o jakimś konkretnym kawałku. Ciągle trudno mi rozgryźć końcówkę płyty - od "Lost Keys" właśnie, próbuję, wałkuję i może wreszcie do czegoś dojdę ; ). Początek faktycznie wszedł może łatwo (szczególnie "The Pot", który faktycznie jest jednym z najprzystępniejszych kawałków Tool'a i nie mam nic przeciwko), ale później jest co raz trudniej. I to mi się podoba, lubię płyty, które wymagają konkretnego wsłuchania się. Teraz na szczęście rano dom mam pusty, mogę głośno słuchać i dokładnie analizować ; ).
Co by o "10,000 Days" nie mówić jest to płyta faktycznie dla mnie (nie będę uogólniał, że powina być taką dla wszystkich) arcyciekawa.


