05-31-2006, 10:35 PM
Closterkeller skończył się dla mnie po Graficie, ewentualnie jeszcze Pastel był zjadliwy.
a teraz im dalej, tym gorzej. zbiera mi się na mdłości przy pografitowych popłuczynach. ciągną dalej na siłę, choć ich muzyka, ujmując rzecz łagodnie, nikogo już nie porywa.
z całym szacunkiem dla wcześniejszych nagrań - padaka, wstyd i niewyraźna breja.
aha, co do głosu Anji - powstrzymałabym się z takimi pochwałami, wcale nie jest najczystszy i trochę mi zajęło zanim do niego przywykłam.
a teraz im dalej, tym gorzej. zbiera mi się na mdłości przy pografitowych popłuczynach. ciągną dalej na siłę, choć ich muzyka, ujmując rzecz łagodnie, nikogo już nie porywa.
z całym szacunkiem dla wcześniejszych nagrań - padaka, wstyd i niewyraźna breja.
aha, co do głosu Anji - powstrzymałabym się z takimi pochwałami, wcale nie jest najczystszy i trochę mi zajęło zanim do niego przywykłam.
