05-31-2006, 05:48 PM
No ok, może się czepiam, ale to mi się za pierwszym razem jakoś rzuciło "w uszy".
Wydaje mi się, że rzeczywiście płyta z każdym kolejnym przesłuchaniem wchodzi lepiej, ale w przeciwieństwie do "Lateralusa" jest tutaj kilka momentów, które bym usunął (np. narazie nie rozumiem idei przyświecającej "Lost Keys").
Jak już pisałem - płyta zatwardziałych przeciwników do Tool'a nie przekona, kiedy czytałem opinie niektórych osób myślałem, że wyszedł jakiś gniot, a tu albo wychodzi na to, że ja jestem jakimś betonem (cóż, nowość to w sumie nie jest ;D), albo ta płyta po prostu jest dobra (oba warunki mogą też się pokrywać ; ).
Powiem szczerze, że szczególnie zaskakuje mnie krytyka "The Pot", który przecież jest jednym z lepszych utworów na płycie. Niektórym chyba nie można dogodzić, bo albo piszą, że Tool ciągle gra w tym samym klimacie, albo kiedy już zmieni styl utworu znów stwierdzą, że tym samym muzycy zburzyli atmosferę płyty.
Wydaje mi się, że rzeczywiście płyta z każdym kolejnym przesłuchaniem wchodzi lepiej, ale w przeciwieństwie do "Lateralusa" jest tutaj kilka momentów, które bym usunął (np. narazie nie rozumiem idei przyświecającej "Lost Keys").
Jak już pisałem - płyta zatwardziałych przeciwników do Tool'a nie przekona, kiedy czytałem opinie niektórych osób myślałem, że wyszedł jakiś gniot, a tu albo wychodzi na to, że ja jestem jakimś betonem (cóż, nowość to w sumie nie jest ;D), albo ta płyta po prostu jest dobra (oba warunki mogą też się pokrywać ; ).
Powiem szczerze, że szczególnie zaskakuje mnie krytyka "The Pot", który przecież jest jednym z lepszych utworów na płycie. Niektórym chyba nie można dogodzić, bo albo piszą, że Tool ciągle gra w tym samym klimacie, albo kiedy już zmieni styl utworu znów stwierdzą, że tym samym muzycy zburzyli atmosferę płyty.

