05-29-2006, 04:08 PM
Cytat:Właściwie to za sprawą Peji z hip hopu po troszku zrobili produkt marketingowy. Facet osiągnął sukces komercyjne i dość dużą jak na Polskę sławę. Od razu wówczas pojawiła się nowa moda na "hip hopowca". Zbudowała się taka otoczka, od cholery tego było, wszystko mi sie z Peją kojarzyło (wtedy to był cybha najbardziej znany raper)
nie, nie, juz 8 lat temu pol polski wariowalo na punkcie liroya, ktory wlasciwie osmieszal sie troche swoim zachowaniem pozascenicznym, mimo, ze jak na hh muzyki wcale takiej zlej nie nagrywal, bardziej 'imprezowe' podklady no i byl prekursorem, no pierwszym czlowiekiem ktory to w ogole zaczal. ale co z tego, kiedy slabosc wiekszosci jego tekstow dorownywala t-raperom znad wisly. imo wcale nie peja jednak wypromowal ostatecznie tylko "kinematografia" paktofoniki. pamietam, jak ludzie u mnie w szkole rozpaczali po smierci magika. no, to chyba najwazniejsza plyta do tej pory calego nurtu - choc moim zdaniem broni sie najwyzej 2/3 albumu.
sokol- nie wiem, kawalek, ktory slyszalem z francuzami z soundkail byl calkiem niezly, nawet mimo tego osiedlowego moralizatorstwa i filozofowania.
a w kategorii najslabszych raperow polskiego hip-hopu wygrywaja u mnie doniu, ascetoholix, verba i hemp gru, ewentualnie nowator jeszcze sie lapie. funky filon jest bardziej smieszny niz kiepski, ale moznaby wlasciwie tez o nim wspomniec.

