05-13-2006, 12:47 PM
Ja też i lepiej niech ocenia kapele heavy-power-warrior-metalowe niż RHCP, które nagrało chyba najlepszy album od czasu Blood Sugar Sex Magic. Zarzut iż zbyt mało tu funka i zbyt lajtowo mnie smieszy, gdyż od czasu w/w BSSM to płyta w ktorej najwięcej funkowych wstawek, a od czasu OHM najwiecej rockowego lupania. Sporo tu owszem lżejszych ballad, ale podanych z wiekszym jajem niż te z BTW. Za to Frusciante naprawdę ładnie gra, ładnie i soczyście - płyta (spora jej część jest bardzo rockowa). Kiedis o dziwo zaskoczył mnie, gdyż jego wokal w wielu miejscach brzmi jak za starych lat - rapowe wstawki, ultra-melodyjne refreny, to głosniej i krzykliwiej to ckliwiej i łagodnie. Sekcja tym razem bez zbędnych oszołamiających popisów - po prostu grają swoje - Flea rewelacyjne pasaże (podkreślam: płyta jest bardzo gitarowa i basista gra nieco w tle ale czyni to rewelacyjnie), Chad - równa rytmiczna gra. Calość , pomijając już ogrom materialu, to typowe kalifornijskie red-hotowe granie na najwyzszym poziomie, w ktorym znajdziemy doslownie wszystko.
Podkreslam:
STADIUM ARCADIUM TO NAJLEPSZA PLYTA RED HOTOW OD CZASU BLOOD SUGAR SEX MAGIC.
Podkreslam:
STADIUM ARCADIUM TO NAJLEPSZA PLYTA RED HOTOW OD CZASU BLOOD SUGAR SEX MAGIC.

