05-10-2006, 08:32 AM
statekx napisał(a):...metalcore nie jest jakims wielkim polem do popisu, wiec gdzie Ty wylapales ten jego geniusz?
No dokładnie.
Powiem jednak szczerze, że ostatni "trąd"
w metalcore troszkę stara sie "umetalowić" ten gatunek, np. Trivium (którego nie lubię), Bullet for My Valentine (którego nieznosze
) czy "klasyki" w postaci God Forbid (mniam!) lub Shadows Fall (ujdze) są o wiele bardziej złożone w warstwie instrumentalnej (no np. sola wcześniej w tym gatunku nie uświadczyłeś) - tylko chwalić. Niestety ten rozwój nie sięga wokali, które własciwie nie uległy zmianom przez te lata (chyba, że dodanie jakiś pierwiastków emo... sic!). Droga dobra, ale jeszcze zbyt mało żeby mnie przekonać. Dla mnie nieustannie najlepszym przykładem mocno metalowego metalcore'a jest God Forbid. Tam naprawdę słychać chwilami thrash czy death (+ świetne melodyjne sola). Inne kapelki z tego kręgu muszą się jeszcze pomeczyć żeby zasłużyć na moją uwagę
... w tym Trivium.PS. Pierwszy kawałek grupy jaki słyszałem (bodajże "Pull Harder on the Strings of Your Martyr") nawet mi sie spodobał, nie żebym sie spuszcał, ale dało sie to znośnie słuchać. Po tym przyczepiłem grupie łatkę "ThrashCore" (jechał momentami God Forbid - mocno nawet). Niestety reszta numerów to były gorsze wariacje na jego temat - wszystkie takie same, monotonne i do szpiku kości metalcore'owe. Powiedziałem "dziękuję", tym bardziej, że wokal mnie strasznie irytował.
EDIT: Dżem -> zajrzałem na myspace'a Capharnaum i przesłuchałem tam obydwa zawarte numery. Progresywy tu zero (przynajmniej w tych dwóch numerach), wokal troszke zbyt core'owy i momentami niektóre zagrywy także. Ogólnie to jednak o wiele ciekawsze od samego Trivium
. Do Heafy'ego i tak się nie przekonałem
(kurde... myslałem, że gra tam na gitarze - wtedy miałby szanse
).

