05-06-2006, 10:17 AM
Siedzi Jan Kochanowski pod lipą i szuka natchnienia. Patrzy się w górę, na lipę. Myśli "Może o lipie?"
"Nie o tym już pisałem"
Siedzi i zastanawia się dalej. Kichnął z tego wszystkiego.
"A może o zdrowiu?"
"Nie przecież to już było"
Siedzi dalej, lekko poirytowany. Zobaczył zataczającego się mężczyznę.
"O pijaństwie"
"Nie to też już kiedyś było"
Siedzi coraz wyraźniej zdenerwowany. Rozgląda się dookoła. Patrzy na łąki, pola, drzewy...
"O Czarnolesie"
"Nie , o tym też już kurwa, pisałem"
Wstaje, bardzo zdenerwowany, zdecydowanym krokiem idzie do szopy. Bierze siekierę i krzyczy:
"Urszulko!! Chodź tatuś wierszyk Ci napisze."
"Nie o tym już pisałem"
Siedzi i zastanawia się dalej. Kichnął z tego wszystkiego.
"A może o zdrowiu?"
"Nie przecież to już było"
Siedzi dalej, lekko poirytowany. Zobaczył zataczającego się mężczyznę.
"O pijaństwie"
"Nie to też już kiedyś było"
Siedzi coraz wyraźniej zdenerwowany. Rozgląda się dookoła. Patrzy na łąki, pola, drzewy...
"O Czarnolesie"
"Nie , o tym też już kurwa, pisałem"
Wstaje, bardzo zdenerwowany, zdecydowanym krokiem idzie do szopy. Bierze siekierę i krzyczy:
"Urszulko!! Chodź tatuś wierszyk Ci napisze."

