08-20-2006, 01:21 PM
Abstrahując od twórczości Wakemana chcialem wyrazic krótką opinie n/t obszernej dyskografii Yes. Nie chce wzbudzac jałowej dyskusji o gustach ale jak dla mnie z dyskografii Yes do pozycji kultowych i mogacych konkurowac z najwazniejszymi płytami KC, VDGG, Genesis czy ELP mogę zaliczyć tylko (a może aż) 6 płyt - chyba wiadomo jakie - od YES Album do GFTO.
Poniekąd prawda że po Relayer Yes (do początku lat 80-tych) tworzył jeszce całkiem fajne płyty (właściwie racja że GFTO jeszcze można by wciągnąć w ich złotą erę), ale z drugiej strony później to już był tylko cień dawnego Yesa. W latach 80-tych nie stoczyli się co prawda aż tak jak Genesis, ale żeby nagrać coś trącacego geniuszem pierwszej połowy lat 70-tych musiało dopiero powstać (i paść) ABWH...
A w latach 80-tych tradycję progresu trzymali ... wiadomo kto
Poniekąd prawda że po Relayer Yes (do początku lat 80-tych) tworzył jeszce całkiem fajne płyty (właściwie racja że GFTO jeszcze można by wciągnąć w ich złotą erę), ale z drugiej strony później to już był tylko cień dawnego Yesa. W latach 80-tych nie stoczyli się co prawda aż tak jak Genesis, ale żeby nagrać coś trącacego geniuszem pierwszej połowy lat 70-tych musiało dopiero powstać (i paść) ABWH...
A w latach 80-tych tradycję progresu trzymali ... wiadomo kto

