08-21-2006, 02:33 PM
Jak nie cierpie fantasy(tzn fantasy w wydaniu: Bohater zbiera bande jakichś ciuli i lezie gdzieś właściwie bez większego celu i napierdala po drodze wszystko co sie rusza i tak przez 20 tomów), tak ta powieść mi się spodobała. Chociaż przyznaje że sięgnąłem o nia niejako z konieczności - siedizałem na wsi ponad dwa tygodnie, z czego w pierwszym non stop lało, a jako że przeczytałem już całe SF dostepne w tamtejszej bibliotece to sięgnąłem po to(dodam jeszcze że do pana AZ byłem mocno uprzedzony po lekturze słabych moim zdaniem "Wojen urojonych") i sie mile zaskoczyłem - całość przeczytałem w dwa dni. Może nie jest to poziom "Wiedzmina", ale czyta się fajnie. Momentami faktycznie fabuła kuleje, ale całośc ratuje dość zabawny język, i brak typowej dla 3 ligowego fantasy pompatyczności. Rozległe opisy działań wojennych mi bynajmniej nie przeszkadzaja, mam nadzieje że będzie jakaś kontynuacja(autor zostawił sobie kilka "furtek")
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

