03-25-2006, 09:57 PM
statekx napisał(a):Udalo mi sie do tej pory przesluchac dwa albumy Thunder in the East i Lightning Strikes, ostatnio z wiekszym naciskiem na ten pierwszy.
"TitE" uznawany jest oficjalnie za pierwszą próbę "podboju Ameryki". Album jest wyraźnie bardziej chwytliwy oraz bardziej "piosenkowy" - nieco mniej tu metalu a więcej hard rocka. Brzmi to troszkę jakby band heavy metalowy chciał zagrać hard rocka lub hard rockowy - heavy metal
. Efekt ogólnie bardzo dobry i płytka udana. Ja tylko troszkę ubolewam, że grupa odcięła się od swoich speedowych korzeni na rzecz bardziej hard/heavy grania. A co do "Lightning Strikes" - płytka jest nieco zrąbana produkcyjnie (za lekko!
), brak tu troszeczkę iskry a momentami... hmm... posłuchajcie "Let it Go" to praktycznie pop-rockowy numer (choć - jakby nie patrzeć - całkiem niezły). Album niewątpliwie gorszy niż "TitE", ale z drugiej strony jak słucham takich numerów jak "Ashes in the Sky / Shadows of War", "1'000 Eyes" czy "Black Star Oblivion"... ehhh... 
statekx napisał(a):Nie moge powiedziec w tej chwili za duzo, ciekaw jestem reszty ich roboty
Polecam te najstarsze, najklasyczniejsze, najbardziej metalowe i najsurowsze albumy ze wskazaniem na "TLoDL" oraz "Disillusion". Zresztą spójrz tylko na mój Top3
. Ciekawostką jest to, że każdy album Loudness jest praktycznie inny. Jak potem sięgniesz po płytkę z Yamadą czy któryś z ostatnich albumów na pewno się zdziwisz, że to ten sam zespół.
statekx napisał(a):To nie tylko odpierdolony metal, tam jest kĎ rwa wiecej zaangazowania niz na wiekszosci albumow IM. Niektore kawalki az tryskaja od dopracowania i staran jakie w nie wlozono, a czegos takiego az milo sluchac.
Miło słyszeć. No i mocne słowa (co do IM).

