08-28-2006, 12:34 PM
Właściwie cała "pofloydowa" twórczość Gilmoura to taki odgrzewany kotlet, a już szczególnie przereklamowane "On A Island", które jest bardzo przeciętnym dziełem i pewnie przeszłoby zupełnie bez echa gdyby nie nazwisko Gilmour na okładce

