03-01-2006, 07:40 PM
Faktycznie, zespół jest naprawde dobry. Po pobycie w Krakowie udalo mi się nabyc kilka plytek [a konkretniej trzy - debiut, "The Pilgimage" oraz "Argus'a"] i jest to wyjatkowo solidne, hardrockowe granie (w przypadku ostatniej jeszcze ze znacznymi wplywami progresji, a na "The Pilgrimage" z jazzem i reggae), co najmniej na poziomie Sterowca albo Purpli. Debiut jest wprost porazajacy, ale to wlasciwie takie zwyczajne (no, moze nie takie zwyczajne, bo muzycy doskonale potrafili wykorzystac tutaj brzmienie dwoch gitar prowadzacych, na ktorych grali Powell i Tuner. Ach, te ich charakterystyczne unisona ...) granie typowe dla poczatku lat 70' [chociaz mam tutaj faworytow w postaci - "Phoenix'a", ktory jest chyba moim ulubionym walkiem Wishbone'ow w ogole, "Handy" z piekna partia basu oraz "Errors of My Way" czyli cudowna balladke w rytmie walca, co zdarza sie dosc rzadko w muzyce rockowej], ale moim zdaniem, dopiero "Argus" i "Pilgrimage" pokazują na co stac ten zespol. Ten pierwszy to wg mnie plyta na miare np. "Physical Graffiti", "Red" albo "The Dark Side of The Moon" wiadomych grup. Może nie pod względem "wplywowosci", a muzycznym. "Time Was", "The King Will Come", "Warrior" jak i znakomita wiekszosc plyty, to juz kanon. Na "Pilgrimage" szczegolnie zniszczyl mnie jazzujacy utwor "The Pilgrim", energiczny "Jail Bait" i "Valediction". Reszty albumów niestety nie znam, ale mam zamiar to nadrobic.

