07-21-2006, 09:47 AM
Se zdobyłem to wydawnictwo i jest tak:
- porywanie sie na Child in time i Stairway to heaven było błędem. Jednak to zbyt charakterystyczne kawałki. Da się słuchać, ale po co?
- Black dog, the gypsy(purplowskie), bloodsucker - dobre wykonania, bez zarzutu, ale i bez jakiegoś błysku
- sabbath bloody sabbath, July morning - tu jestem mile zaskoczony, fajnie im wyszło
- BURN!, Gypsy - rewelacja, Gypsy chyba nawet lepsze jak oryginał
- Jest taki samotny dom - najlepszy utwór na płycie. Tzn panowie grają tak samo jak Budka, tylko że wreszcie porządnie słychać gitare, coś wspaniałego, absolutnie poziom światowy.
- porywanie sie na Child in time i Stairway to heaven było błędem. Jednak to zbyt charakterystyczne kawałki. Da się słuchać, ale po co?
- Black dog, the gypsy(purplowskie), bloodsucker - dobre wykonania, bez zarzutu, ale i bez jakiegoś błysku
- sabbath bloody sabbath, July morning - tu jestem mile zaskoczony, fajnie im wyszło
- BURN!, Gypsy - rewelacja, Gypsy chyba nawet lepsze jak oryginał
- Jest taki samotny dom - najlepszy utwór na płycie. Tzn panowie grają tak samo jak Budka, tylko że wreszcie porządnie słychać gitare, coś wspaniałego, absolutnie poziom światowy.
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

