02-18-2006, 12:03 PM
Yes to taki typowy przedstawiciel rocka progresywnego (no, moze jednak nie taki typowy bo w koncu jest jednym z najlepszych zespolow gatunku), choc czesciej ich muzyke okresla sie mianem rocka symfonicznego. Grupa została założona w roku 1968 (zespol aktywny jest po dzis dzien) przez Jona Andersona i Chrisa Squire'a. Potem do zespolu dolacza jeszcze Peter Banks, Tom Kaye oraz Bill Bruford (znany m.in z pozniejszej wspolpracy z King Crimson). Nagrywaja w tym skladzie dwa calkiem niezle albumy, ale prawdziwy Yes moim zdaniem zaczyna się na dobre, kiedy z zespolu odchodzi Banks, a zastepuje go bardzo uzdolniony, mlody gitarzysta Steve Howe. W zmienionym skladzie nagrywaja moje 3 ulubione albumy ("The Yes Album", "Fragile" oraz wspaniale "Close To The Edge"). Ten ostani, uwazany jest za najlepszy album w historii zespolu, a mi pozostaje tylko sie z tym zgodzic. Utwor tytulowy to energiczna i cudowna, acz nieco patetyczna (chodzi o motyw, kiedy ze swymi "koscielnymi" organami pozostaje Wakeman) suita rockowa, wg mnie jeden z najlepszych utworow wszech czasow. Pozostale kawalki tez niczym nie odstaja od kompozyji tytulowej. Szczegolnie do gustu przypadl mi trzeci na plycie "Siberian Khatru", z niemal hard rockowym riffem, ktory plynnie przechodzi w spokojniejsza czesc utworu. Bardzo ciekawy jest moim zdaniem takze album "Fragile", ktorego trzonem sa 4 (kazdy po okolo 10 minut) kawalki. Pozostale 5 utworow to wariacje poszczególnych muzykow, ktore udowadniaja jeno, ze mamy do czynienia z muzykami najwyzszej klasy. Najciekawsze sa zdecydowanie 35 sek. "Five Per Cent For Nothing" oraz "Cans And Brams", ktore jest elektroniczna parafraza 4. symfoni Brahmasa. Zespol zapisal sie zlotymi zgloskami w historii muzyki rockowej i mysle, ze juz do konca tak pozostanie (chociaz poddali fanow na ciezka probe, zmieniajac stylistyke pod koniec lat 70').
Szczerze polecam, i zachecam do przesluchania w.w albumow + na dokladke troche IMO nudnawe "Tales From Topographic Oceans" oraz "Goin For The One".
Szczerze polecam, i zachecam do przesluchania w.w albumow + na dokladke troche IMO nudnawe "Tales From Topographic Oceans" oraz "Goin For The One".

