01-30-2006, 09:40 PM
Schizowy rock'n'roll troszkę jakby skażony momentami industrialną elektroniką, zagrany przez dwójkę muzyków: perkusistę będącego takze wokalistą (ciekawe jak sobie z tym radzi na koncertach
) i basistę odpowiedzialnego dodatkowo za te elektroniczne elementy. Cholernie przesterowany bas, chwilkami odhumanizowany, chory klimat i kurde... mimo wszystko rock'r'roll! Dla mnie fajna kapela ale przy dłuższym obcowaniu można sobie mózg odkształcić. Co wy na to? Znacie?
) i basistę odpowiedzialnego dodatkowo za te elektroniczne elementy. Cholernie przesterowany bas, chwilkami odhumanizowany, chory klimat i kurde... mimo wszystko rock'r'roll! Dla mnie fajna kapela ale przy dłuższym obcowaniu można sobie mózg odkształcić. Co wy na to? Znacie?

