01-16-2006, 09:25 AM
Wracając do tematu...
W sumie trudno jednoznacznie coś powiedzieć - ważniejsze są umiejętności wokalne, czy charyzma?
Robert Plant miał wspaniały głos, który już po 4 płycie zaczął mu się psuć.
Z wielkiej trójki - Gillan i Ozzy są dalej rewelacyjni i nie do podrobienia.
Oczywiście z "nowych" zespołów jeden człowiek to geniusz: James LaBrie. Kto był na koncercie w Poznaniu, ten wie, że potrafi dalej wyciągać te nieziemskie dźwięki - a samego siebie przeszedł na "Awake".
W sumie trudno jednoznacznie coś powiedzieć - ważniejsze są umiejętności wokalne, czy charyzma?
Robert Plant miał wspaniały głos, który już po 4 płycie zaczął mu się psuć.
Z wielkiej trójki - Gillan i Ozzy są dalej rewelacyjni i nie do podrobienia.
Oczywiście z "nowych" zespołów jeden człowiek to geniusz: James LaBrie. Kto był na koncercie w Poznaniu, ten wie, że potrafi dalej wyciągać te nieziemskie dźwięki - a samego siebie przeszedł na "Awake".

