01-01-2006, 04:58 PM
Powiem jedno. To była najgenialniejsza i najdłuższa jak na razie impreza, na jakiej dane mi było być
Zaczęliśmy ok.18, a skończyliśmy o 11 w południe. To znaczy ja i kumpela tak skończyłyśmy, bo kolesie potem jeszcze balowali. Matko, chyba nie spojrzę na alkohol przez kilka miechów. A zwłaszcza na wódkę. Zniszczeń żadnych nie było, nie licząc skarpety kumpla, który w środku imprezy zasnął pod stołem
Kurcze, też nie spałam ani minuty. Jestem padnięta jak nie wiem co. Ale warto było iść
A i osób było sporo jak na jeden mały pokój. Chyba z 12, w tym 3 dziewczyny i reszta to wyrośnięci dość kolesie
Ale jakoś się pomieściliśmy.
Zaczęliśmy ok.18, a skończyliśmy o 11 w południe. To znaczy ja i kumpela tak skończyłyśmy, bo kolesie potem jeszcze balowali. Matko, chyba nie spojrzę na alkohol przez kilka miechów. A zwłaszcza na wódkę. Zniszczeń żadnych nie było, nie licząc skarpety kumpla, który w środku imprezy zasnął pod stołem
Kurcze, też nie spałam ani minuty. Jestem padnięta jak nie wiem co. Ale warto było iść
A i osób było sporo jak na jeden mały pokój. Chyba z 12, w tym 3 dziewczyny i reszta to wyrośnięci dość kolesie
Ale jakoś się pomieściliśmy.

