01-01-2006, 01:35 PM
No i po chvj o 5 rano kupiłem jeszcze pół litra które obaliłem z kumpelą
Nie pamietam powrotu do domu, dalej jestem najebany, ale ważne jest to że zaraz po 12 poleciało "Highway to hell"
Nie inaxczej! Oczywiście picie za boską istotę Lemmy'ego miało miejsce. Najlepsze że do knajpy na zamkniętą impreze wniosłem litr żubruwki i 4 piwa
Nie pamietam powrotu do domu, dalej jestem najebany, ale ważne jest to że zaraz po 12 poleciało "Highway to hell"
Nie inaxczej! Oczywiście picie za boską istotę Lemmy'ego miało miejsce. Najlepsze że do knajpy na zamkniętą impreze wniosłem litr żubruwki i 4 piwa
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

