12-21-2005, 06:19 PM
Własnie po raz chyba 10 w swoim zyciu strzaskałem Silmarillion Tolkiena. Od czasu do czasu musze ta książkę odświeżyć niczym Mel Gibson Buszującego w zbożu w filmie "Godziny Zemsty". I po raz kolejny stwierdzam że książka jest genialna i Władca Pierścieni jej do stóp nie sięga (mimo że jest równiez wielki). Mnogość wątków z ktorych każdy mógłby być materiałem na odrębną książkę czy film. Mity o Turinie Turambarze, Beren i Luthien czy bitwie Nirnaeth Arnoediad porażają swoją epickością. Na kolana...

