12-09-2005, 03:44 PM
Czy ja wiem? Jedyne co mi "zżera" kase w stopniu olbżymim to płyty i koncerty. Bo koszulkiczy buty tak czy siak jakieś trzeba nosić, no nie?
A jakbym nie kupował płyt/gazet/biletów to bym tą kase przepił lub kupił jakieś pierdy do kompa/wieży/roweru więc nie można mówić że "subkultura" ode mnie wyciąga jakieś straszne sumy
A jakbym nie kupował płyt/gazet/biletów to bym tą kase przepił lub kupił jakieś pierdy do kompa/wieży/roweru więc nie można mówić że "subkultura" ode mnie wyciąga jakieś straszne sumy
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

