12-02-2005, 09:23 PM
cały problem polega na tym że wszystko byłoby ok gdyby budzet nie zostawał rozpierdalany na niepotrzebne cele itd. Co roku w budzecie jest w ciula kasy i odpowiednie rozporzadzenie tymi pieniedzmi skutkowało by tym ze były by drogi, autostrady, czyste szybkie koleje a przede wszystkim tanie, nie byłoby głodnych dzieciaków, biednych domów dziecka itd, bo jak wiadomo dziure budzetową łata naród poprzez kolejne cięcia. Ale podatek dochodowy ma temu nie służyć !!! jak juz wspominałem wkurwia mnie ta przepasc która dzieli biednych i bogatych... bo ja rozumiem niech kazdy tyle zarabia by mogl spokojnie zyc i o nic sie nie martwic (mówie o normlanie pracującej osobie/rodzinie) a nie ze jedni mają 600 a drudzy dwa zera wiecej...
We Are Defenders Of The Faith...

