11-26-2005, 03:56 PM
Morte napisał(a):A tu moje dziełko znalezione w zeszycie od polskiego z ostatniego roku podstawówki(to chyba było 12,13 lat?)BTW: musiałem być nieźle zrypany jako dziecko
![]()
Bóg
Stoi dumnie pochylony
Z idiotycznym uśmiechem na twarzy
Kto dziś będzie zbawiony?
Czy ktoś o tym marzy?
Tłum wyznawców, czarna horda
Zapracowani pragmatycy
Roi się u jego stóp
W narożniku piaskownicy
Czy spadnie z nieba deszcz?
Boskie dary? Słodka manna?
Czy może tłumy zmiażdży
Bez gniewu opadająca
Podeszwa buta?
Młody bóg (lat sześć i pół)
Pan życia i śmierci
Obserwuje mrówki
Napawa się mocą
Nim matka nie zawoła go do domu
Bardzo dobry wiersz. Bardzo mi się podoba, tak jak powiedziałą Yngvild- wystarczy zamknąć oczy i widzi się obrazy. Same się malują...
Nie wygrywa wielkiej batalii ten, kto poprzestanie na prostocie lwa. Trzeba być do tego na równi lwem i lisem, który wyczuwa sieć.
Niccolo Machiavelli
Niccolo Machiavelli



BTW: musiałem być nieźle zrypany jako dziecko