10-26-2005, 06:55 PM
statekx napisał(a):No to już sa sprawy które każdy odbiera inaczej.TOTG dla mnie pozostanie nie do końca udaną próba powtórzenia klimatu(i sukcesu) "Hammerheart".Problem może nie w tym ze kawałki sa długie(na"H" są równie długie) tylko w tym ze mnie one się trochę "dłuzą".Prosze mnie źle nie zrozumieć-to dobra płyta,ale słabsza,zaryzykuje nawet stwierdzenie ze dużo słabsza od "H".Tak samo nie zgodzę się że "H"nie odbiegał od reszty plyt(w domniemamiu-wczesniejszych).Otóż o ile na kazdej swojej płycie Quorthon robił krok do przodu,w porównaniu z poprzednim albumem,tak na H zrobił dwa kroki.Owszem ,w jakiś sposób grunt został juz przygotowany na BFD,ale i tak róznica miedzy blackowo - thrasowym BFD a epickim H jest spora.R_amze_S napisał(a):Nevermore napisał(a):ROTFL!Jaka nieudana podróba? B>UTSOTBM=BFD=TOTG>H>>BOIZapomniałeś o TRODAE....czemu,czosnek,wszyscy lekceważą tą płytę...
reszta sie nie liczy![]()
A ja obstaję przy swoim TOTG to podróba czy jak kto woli autoplagiat "Hammerhearta".Płyta za długa,za nudna już nie tak świeża i pozbawiona tego wspaniałego "Hammerheartowego klimaciku.Choć w sumie i tak dobra...
Oj nie nie nie. Nie mozna mowic o podrobie, bo Bathory na kazdym albumie ma swoj okreslony, juz dawno klimat. Owszem przepelniona dlugimi kawalkami, ale ja akurat uwielbiam dlugie kawalki, wiec mi jest to jak najbardziej na reke. Hmm... czy nie swieza?ale Hammerheart tez nie byl takim wielkim przelomem, nie odbiegal znaczaco od reszty plyt. Jezeli chodzi o klimat to na TOTG IMO jest swietny. Album jest jednoczesnie ciezki i spokojny.

