10-26-2005, 04:06 PM
Wielu ludzi na wielu forach twierdzi iż In Absentia i Deadwing to płyty słabe z powodu nietrafionego ukłonu w kierunku prog-metalu. Śmiem się z tym nie zgodzić i stwierdzić iż wypowiedzi te są nacechowane dziwnym stereotypem, gdyż warto zwrócic uwagę iż na np. Deadwing zaledwie 2 numery są typowo prog-ostrogitarowo-metalowe (pierwsze dwa na płycie) i po prostu gasną one przy tak wspaniałych kawałkach typu Arriving Somewhere, but Not Here (co za suita), Mellotron Scratch (delikatny jak muśniecie wiatru), The Start Of Something Beatiful (rozbudowany piękny utwór ze wspaniałym instrumentalnym pochodem) czy Glass Arm Shattering (przepieknie floydowe). Myślę że Wilson i spółka zdadzą sobie sprawę iż ostrzejsze kawalki są po prostu słabsze i podążą na następnej płycie w kierunku wyznaczonym przez powyzej wymienione utwory stanowiące iż Deadwing (subiektywnie dla mnie) jest ukoronowaniem dotychczasowej działalności i w prostej linii kontynuacją i rozwnieciem Signify, Lightbulb Sun czy Stupid Dream...

