10-25-2005, 02:13 PM
Jak juz w ktoryms temacie stwierdzilem:
dla mnie Danzig to tylko 4 pierwsze plyty, do dzisiaj nie moge rozgryzc o co chodzilo Glennowi kiedy nagrywal gowno "Blackacidevil", rozumiem eksperymentowac ludzka rzecz ale ta plyta to po prostu kupa-praktycznie nieslyszalne gitary, kupa gownianej elektroniki, wokal Glenna przepuszczony przez efekty przez co brzmi dupnie, wymieniac wady mozna dlugo.Kolejne plyty takze bardzo slabe, dopiero ostatnia chyba pokazuje ze Danzig sie opamietal i powrocil na dawny szlak.No ale takiej swietnej formy jak w latach 90-ych nie beda mieli juz na pewno.
dla mnie Danzig to tylko 4 pierwsze plyty, do dzisiaj nie moge rozgryzc o co chodzilo Glennowi kiedy nagrywal gowno "Blackacidevil", rozumiem eksperymentowac ludzka rzecz ale ta plyta to po prostu kupa-praktycznie nieslyszalne gitary, kupa gownianej elektroniki, wokal Glenna przepuszczony przez efekty przez co brzmi dupnie, wymieniac wady mozna dlugo.Kolejne plyty takze bardzo slabe, dopiero ostatnia chyba pokazuje ze Danzig sie opamietal i powrocil na dawny szlak.No ale takiej swietnej formy jak w latach 90-ych nie beda mieli juz na pewno.

