10-22-2005, 10:01 AM
buubi napisał(a):Kamil napisał(a):ktos cos pisal o KIngu- cienki jest jak dupa weza, zadna to dla mnie czolowka (posluchaj co robi Friedman na solowych plytach, jak gra Eric Hohnson i wtedy mi powiedz jeszcze raz, ze King im dorownuje...)
Bzdura - zgodnie z twoją myślą Jimi Hendrix też byłby cienki bo nie jest mega-wirtuozem napierdalającym po strunach z szybkością automatu w stylu Vaia czy Satrianiego. To że preferujesz czyściutki styl gry typu Friedman wcale nie oznacza że melodyjnie i szybko grajacy gitarzyści przewyzszają sprzegajaco-dysharmonicznych w stylu Kerrego. Jedno jest pewne - gitarzyści typu Friedman z pewnością nie są innowacyjni - owszem są wirtuozami, ale to własnie duet Kerry/Jeff jako pierwsi wprowadzili nową jakość gry na gitarze - poukładali chaos w arcydzieła. Amen...
Ps. abstrahując od powyzszego trzeba zwrócić uwagę iz oprócz techniki liczy się również feeling i rytmika. Nieprzypadkowo pałker z Nirvany czy bassman z Helmeta (czy ktoś jeszcze pamieta tą zajebistą kapelkę?) zostali uznani za wielkich - grają prosto ale z potężnym feelingiem. I o to chyba chodzi w muzyce, nie zaś o przerost formy nad treścią w stylu "wirtuozów". Amen czosnek...
Nevermore napisał(a):ogólnie przyjęte jest,że
SLAYER>>>>wszystko
dats rajt !!!!!!
co do Hendrixa- to byl wirtuoz i do tego nie ma dwoch zdan i potrafil grac z feelingiem, potrafil grac zajebiscie techniczne i napirdalal w chuj dziwekow, poza tym on byl innowacyjny, robil rzeczy, o jakich sie ludziom nie snilo w tym czasie. wiec spadowa. Vai i Satriani to dla mnie zadne autorytety, wiec tez nie trafione. Friedmana trzeba by polsuchac na wiecej niz 5 mp3 by stwierdzic, ze nie jest innowycayjny, o Johnsonie juz nie wspomne, bo jesli chodzi o innowacyjne granie, czy granie z feelingiem to chyba mistrz. I wiem, ze nie trzeba naierdalac z szybkoscia swiatla, zeby zrobic fajne rzeczy. Nie neguje tu umiejetnosci duetu Slayera, ale sa ludzie, ktorzy gitare zrewolucjonizowali dawno przed nimi i tak juz zostanie, historii sie nie zmieni
Co do Slayera- zeby nie bylo watpliwosci, szanuje kapele, jak malo ktora, maja w swoim dorobku wiele swietnych plyt i jezeli z kontekstu moich poprzednich wypowiedzi wyszlo, ze mieszam ta kapela z blotem, to est to jakies nieporozumienie

