10-12-2005, 05:53 PM
A moim zdaniem dyskusja toczy się w miarę na temat. Nie przesadzajmy, bo w ten sposób każdy temat kończyłby się po 10 postach.
Do Ottera: Nie trzeba być wybitnym myślicielem, żeby się dowiedzieć, że grasz w kapeli. No i grasz sobie koncert, dajecie czadu, ludzie pod sceną skaczą, leje się browar, jest ok. Tyle że dla Ciebie. Dla kogoś "spoza" klimatu może to być hałas, zgiełk i "zezwierzęcenie". Po prostu punkt widzenia zależy....
JKeszcze jedno: np. Na plaży ludzie chodzą w strojach kompielowych i nikogo to raczej nie rusza. Natomiast w centrum miasta wyglądało by to już dość dziwnie. Łapiesz?
Do Ottera: Nie trzeba być wybitnym myślicielem, żeby się dowiedzieć, że grasz w kapeli. No i grasz sobie koncert, dajecie czadu, ludzie pod sceną skaczą, leje się browar, jest ok. Tyle że dla Ciebie. Dla kogoś "spoza" klimatu może to być hałas, zgiełk i "zezwierzęcenie". Po prostu punkt widzenia zależy....
JKeszcze jedno: np. Na plaży ludzie chodzą w strojach kompielowych i nikogo to raczej nie rusza. Natomiast w centrum miasta wyglądało by to już dość dziwnie. Łapiesz?
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

