10-11-2005, 10:28 AM
Ja pierd,ole dla mnie prawdziwy Slayer to szybkie obroty na calej plytce tak jak to zrobiono na "Reign in Blood"(gora jeden wolny utwor) a "South of Heaven" to w 90% wolny album.Brzmienie jest strasznie plaskie i nie czuje tu jakiejs szczegolnej mocy.Tyle.
I zamknijcie dupy, bo tylko powielacie zdanie kilkuset innych ortodoksow ktorzy wala konia przy kazdej plycie Slayera, niezauwazajac przy tym ze kilka ich plyt to gowno.Zapusc sobie chlopie "Reign in Blood" a potem wspominany album?Czujesz roznice?To zamknij morde i sie pocaluj w dupe.Pozdrawiam.
I zamknijcie dupy, bo tylko powielacie zdanie kilkuset innych ortodoksow ktorzy wala konia przy kazdej plycie Slayera, niezauwazajac przy tym ze kilka ich plyt to gowno.Zapusc sobie chlopie "Reign in Blood" a potem wspominany album?Czujesz roznice?To zamknij morde i sie pocaluj w dupe.Pozdrawiam.

