10-02-2005, 04:14 PM
buubi napisał(a):Quostek napisał(a):buubi napisał(a):Rewolucja grunge-owa 1-ej połowy lat 90-tych (własciwie to już w 2-ej połowie lat 80-tych się zaczęło) to bardzo ważny rozdział w historii rocka. Porównałbym go do rewolucji hippisowskiej lat 60-tych czy punkowej lat 1977-78. Wielki powrót do gitarowego grania po przepełnionych mdłymi syntezatorami latach 80-tych. Rola Nirvany jest nieoceniona, mimo iż osobiście wolę Soundgarden (za głębię dźwiekową okraszoną sabbatowskimi riffami), Alice In Chains (za najlepszy wokal na swiecie) czy Pearl Jam (za genialną TEN). Kapele te dały zielone swiatło do wypłynięcia na szersze wody tysiącom innym gitarowym bandom od RATM poprzez Smashing Pumpkins aż po (znane już wtedy) RHCP (wiem że wiele osób na mnie skoczy). W latach późniejszych nurt grunge troszkę podupadł, pojawiało się wiele mniej lub bardziej interesujących nasladowców, ale odkrycia na nowo dla świata muzyki lat 60-70-tych przez grungeowców nie mozna nie docenić. Ave !!!
1.Masz cos koles do new romantic?![]()
2. Pearl Jam - przynajmniej dla mnie - genialny nie jest. A wokal brzmi jak ja, gdy mam niestrawnosc.
Późniejsze płyty Pearl Jam to kwestia gustu, ale ich debiut "Ten" kładzie dla mnie każdą płyte Nirvany czy Soundgarden na łopatki.
A co do new romantic to jak dla mnie ... zaorać w pośpiechu dla dobra muzyki, nie bacząc na przypadkowe ofiary
Juz mowilem - moze piosenki Pearl Jam ma niezle, ale wokalista brzmi, jakby mial problemy gastryczne...
Haha, wiecie kto to jest? To jest najlepszy wokal na swiecie


). W latach późniejszych nurt grunge troszkę podupadł, pojawiało się wiele mniej lub bardziej interesujących nasladowców, ale odkrycia na nowo dla świata muzyki lat 60-70-tych przez grungeowców nie mozna nie docenić. Ave !!!