09-14-2005, 05:45 PM
Ja też wyzbywam sie kompleksów:
"- Widzicie to? â Malwi wskazała na ziemię.
Johan odsunął parę skrzyń i ich oczom ukazał się wielki okrąg z pięcioramienną gwiazdą w środku. Graham podszedł do ściany i spojrzał w dół. Między deskami były jeszcze ślady zakrzepłej krwi, która kończyła się pod ścianą.
- Co jest pod nami? â Zapytał. - Ten pokój dziwny, który zawsze był zamknięty. Dlaczego pytasz?
- Spójrz. Zdaje mi się, że ten znak szatana służył jako ołtarz na którym składano ofiary. Z zabitego człowieka spływała krew i dostawała się tym korytem do ściany gdzie spadała na dół do pokoju pod nami â Malwi spojrzała zdziwiona na Johana.
- Skąd to wiesz? â Spytał podejrzliwie Graham.
- Nie wiem⌠- Przełknął ślinę. Malwi spojrzała na Grahama, który patrzył się na gwiazdę.
Niespodziewanie zapanowała niesamowita cisza. Nagle zrobiło się strasznie chłodno. Grahamowi zjeżyły się włosy na szyi.
Usłyszeli głośne kroki dobiegające z pokoju pod nimi. Coś tam głośno stąpało i ciągnęła coś za sobą.
- Lulu! â Syknęła Malwi. W tym momencie kroki ustąpiły.
- Zamknij się! Ona już nie żyje! To coś jest tam na dole i chyba nie chcesz żeby nas dopadło? â Przytkał jej usta.
- To coś już wie, że tu jesteśmy â Johan odwrócił się w kierunku klapy, która zaczęła się podnosić."
"- Widzicie to? â Malwi wskazała na ziemię.
Johan odsunął parę skrzyń i ich oczom ukazał się wielki okrąg z pięcioramienną gwiazdą w środku. Graham podszedł do ściany i spojrzał w dół. Między deskami były jeszcze ślady zakrzepłej krwi, która kończyła się pod ścianą.
- Co jest pod nami? â Zapytał. - Ten pokój dziwny, który zawsze był zamknięty. Dlaczego pytasz?
- Spójrz. Zdaje mi się, że ten znak szatana służył jako ołtarz na którym składano ofiary. Z zabitego człowieka spływała krew i dostawała się tym korytem do ściany gdzie spadała na dół do pokoju pod nami â Malwi spojrzała zdziwiona na Johana.
- Skąd to wiesz? â Spytał podejrzliwie Graham.
- Nie wiem⌠- Przełknął ślinę. Malwi spojrzała na Grahama, który patrzył się na gwiazdę.
Niespodziewanie zapanowała niesamowita cisza. Nagle zrobiło się strasznie chłodno. Grahamowi zjeżyły się włosy na szyi.
Usłyszeli głośne kroki dobiegające z pokoju pod nimi. Coś tam głośno stąpało i ciągnęła coś za sobą.
- Lulu! â Syknęła Malwi. W tym momencie kroki ustąpiły.
- Zamknij się! Ona już nie żyje! To coś jest tam na dole i chyba nie chcesz żeby nas dopadło? â Przytkał jej usta.
- To coś już wie, że tu jesteśmy â Johan odwrócił się w kierunku klapy, która zaczęła się podnosić."

