09-12-2005, 04:02 PM
Wokal jest ewidentnie z dupy. Całość z deka trąci banałem, a jakaś wsatweczka w okolicach 3 minuty w Empty... jedzie chujowizną na kilometr. Solówa jakaś mało przekonywująca też jest.
EDIT:
Po przesłuchaniu reszty materiału naszło mnie skojarzenie z Megadeath (czy jak się to pisze), czyli skojarzenie jednoznacznie złe.
EDIT:
Po przesłuchaniu reszty materiału naszło mnie skojarzenie z Megadeath (czy jak się to pisze), czyli skojarzenie jednoznacznie złe.
"All that's left to say is: Farewell"

