09-10-2005, 11:42 AM
Yyyy no ten...właśnie wróciłęm z katowickiej odsłony.
LOST SOUL - mocarny początek, świetne, techniczne i zarazem brutalne granie... które po czterech numerach stało się potwornie nudne. Jednak ta kapela lepiej wypada z płyt. CZegoś im brakuje, może bardziej wyrazistego wokalu?
ANOREXIA NERVOSA - muza, ok, fajny, szybki black z ummiejętnie zastosowanymi klawiszami. Jednakże były dwa LOLe.
1) jak wiadomo scena w "mega clubie" do największych nie należy, więc klawiszowca wyciepnięto na... balkonik gdzieś z boku sali.
2) wokalista o wyglądzie rasowej przegiętej cioty, w dodatku małpujący ruchy Maniaca(ex - Mayhem)
ROTTING CHRIST - jak dla mnie występ wieczoru. Świetny stary black, w nienorweskim stylu, zero pozy. Prezentowali się jak najzwykljszy w świecie heavy/ thrashowy band. Najlepszy moment: cała sala śpiewa "In domine sathanis" Laughing
VADER - mam wrażenie że zagrali troszkę na odpierdol. Nie wiem czemu... Za krótko, za głośno(poprzednie 3 kapele były nagłośnione niemal idealnie, co w Mega nie zdarza się częśto), brakło magii... pod koniec koncertu udałem się do baru, skąd dosłuchałem występu olsztynian do końca. Niezły koncert ale bez rewelacji.
Potem w centrum Katowic spotkaliśmy ludzi z Rotting Christ, od których wysępiliśmy fajki(nie pale, ale mam pamiątke Very Happy )
LOST SOUL - mocarny początek, świetne, techniczne i zarazem brutalne granie... które po czterech numerach stało się potwornie nudne. Jednak ta kapela lepiej wypada z płyt. CZegoś im brakuje, może bardziej wyrazistego wokalu?
ANOREXIA NERVOSA - muza, ok, fajny, szybki black z ummiejętnie zastosowanymi klawiszami. Jednakże były dwa LOLe.
1) jak wiadomo scena w "mega clubie" do największych nie należy, więc klawiszowca wyciepnięto na... balkonik gdzieś z boku sali.
2) wokalista o wyglądzie rasowej przegiętej cioty, w dodatku małpujący ruchy Maniaca(ex - Mayhem)
ROTTING CHRIST - jak dla mnie występ wieczoru. Świetny stary black, w nienorweskim stylu, zero pozy. Prezentowali się jak najzwykljszy w świecie heavy/ thrashowy band. Najlepszy moment: cała sala śpiewa "In domine sathanis" Laughing
VADER - mam wrażenie że zagrali troszkę na odpierdol. Nie wiem czemu... Za krótko, za głośno(poprzednie 3 kapele były nagłośnione niemal idealnie, co w Mega nie zdarza się częśto), brakło magii... pod koniec koncertu udałem się do baru, skąd dosłuchałem występu olsztynian do końca. Niezły koncert ale bez rewelacji.
Potem w centrum Katowic spotkaliśmy ludzi z Rotting Christ, od których wysępiliśmy fajki(nie pale, ale mam pamiątke Very Happy )
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

