08-26-2005, 02:47 PM
Arion napisał(a):co do wypowiedzi Jałokima odnośnie podróży stopem, koncertów i im podobnych - wiesz, zawsze zależało mi, żeby partner był nie tylko partnerem, ale też kumplem i przyjacielem. jeżeli potrafi się traktować ukochaną osobę w tak różny sposób, nie tylko lepiej się ją poznaje, ale też otwiera się przed sobą nowe możliwości. :>
zresztą, naprawdę nie trzeba wszędzie jeździć razem, trochę tęsknoty nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie - uzmysłowi kilka spraw ;]
ty mi nic nie pisz o tęsknocie bo byłem w na serio cholernie poważnym (chociaż wam przez to co zaraz po tym napisze mozę wydawać się to śmieszne) trwajacym 2 lata zwiazku z dziewczyną mieszkającą ode mnie 400 kilometrów. W sumie to widywaliśmy sie dość często (stosunkowo) bo około raz na miesiąc przyjeżdżałem na co najmniej od 4 do 7 dni
To był okres kiedy najwięcej w swoim życiu przejechałem na stopa...
Przez pierwsze 3 wyjazdy miałem takie dymy w domu że to poezja, bo znikłałem na tydzień bez żadnego słowa. Dzwoniłem dopiero z miejsca ze jestem cały i zdrowy i wróce za tydzień. Wiedziałem żę nie zostane puszczony na taką podróż, bo nigdy nei jeździłem na taki dystans stopem, a facetowi cholernie cieżko tak zasuwać... oj ciężko... W każdym zrazie przez te 2 lata nei byłem praktycznie na żadnym koncercie (nie licząc tych na których byliśmy razem, ale na tych się nie bawiłem w młynku bo obydwoje zdecydowanie woleliśmy się nei rozdzielać ;P). Ja nie rezygnowałem z koncertów, po prostu nie chciałem o dodatkowy stres przyprawiać mamci, jeszcze bardziej zawalać szkoły (wszystko w miare mozliwości nadrabiałem ale na takich przedmiotach jak matma po prostu trzeba być obecnym żęby zrozumieć. To był pierwszy raz w życiu kiedy z matma miałem krucho ;P
), a na ogół akurat w czas koncertu wypadał mój wyjazd. Ale nie, nie myślcie że żałuje tych wszystkich młynów które przegapiłem. O nie... Za n ic nie oddam wspomnień tamtych chwil, które spędziłem z tą osobą. Tylko właśnie... jest takie jedno "ale" któego nie potrafie wyjaśnić... Jednocześnie nie tęskniłem, ale na pewno bym chciał pobawić się sam. Moze tak napisze: po prostu nei mieć lepszego wyboru
[inwizobol mołd]Jam jest siewcą uśmiechów, a mordy smutne mem gruntem ornym, na którem krzak bananowca owocem nie skąpi[/inwizobol mołd]

