08-22-2005, 07:56 PM
lepiej stokroć żyć samemu, niż z byle kim...
edit: a może się wypowiem. Z całego życia te okresy, w których byłam uwiązana, wspominam wyjątkowo źle. Potrzebuję wolności i nie znoszę, kiedy ktoś próbuje mnie zmienić na siłę, a już tak jest, że w związku trzeba czasem z cząstki siebie zrezygnować... mnie przeszkadza w tym przerośnięty egoizm i silna potrzeba indywidualności. Inna sprawa, że wszystkie moje związki były dotychczas zawiarane z litości/dla zabawy/z chwilowej potrzeby. Kiedy się zakocham, sprawa inaczej wygląda - mogę być nawet i pleasure slave ciągle, ale taki wypadek zdarza się raz na kilkanaście lat...
edit: a może się wypowiem. Z całego życia te okresy, w których byłam uwiązana, wspominam wyjątkowo źle. Potrzebuję wolności i nie znoszę, kiedy ktoś próbuje mnie zmienić na siłę, a już tak jest, że w związku trzeba czasem z cząstki siebie zrezygnować... mnie przeszkadza w tym przerośnięty egoizm i silna potrzeba indywidualności. Inna sprawa, że wszystkie moje związki były dotychczas zawiarane z litości/dla zabawy/z chwilowej potrzeby. Kiedy się zakocham, sprawa inaczej wygląda - mogę być nawet i pleasure slave ciągle, ale taki wypadek zdarza się raz na kilkanaście lat...

