08-14-2005, 11:51 PM
Człowiek, który stworzył hardrock. Na Planete leci czasem (średnio raz na dwa miesiące na zmianę z dokumentalnym o Fleetwood Mac, bo nie mają innych programów ;) ) dokumentalny program o Hendrixie - łącznie 3 godziny, ale polecam tylko fanom Jimiego.
I.. Jimi Hendrix był najlepszym gitarzystą, który chodził po tej planecie. Niekoniecznie za umiejętności techniczne (które też były wybitne), ale za nowatorstwo.
Z płyt polecam "Are you experienced" - z hymnami dzieci-kwiatów "Purple Haze", "Hey Joe", ale też z moimi ulubionymi "Red House" i "51st Anniversary".
Szkoda Hendrixa, myślę, że tak czy siak jego epoka skończyłaby się w okolicach roku 70' (i tak na ostatnich koncertach raczej nie spotykał się z miłym przyjęciem). Byli już wtedy ludzie, którzy przewyższali go umiejętnościami - chociażby Jimmy Page czy Robert Fripp (którego sam Hendrix podziwiał). Umierając, stał się legendą, pomimo tego, że popularność jego w ostatnim roku życia spadła. Przynajmniej będzie pamiętany, a nie, jak inni dobrzy muzycy lat 65-70' np. Iron Butterfly...
I.. Jimi Hendrix był najlepszym gitarzystą, który chodził po tej planecie. Niekoniecznie za umiejętności techniczne (które też były wybitne), ale za nowatorstwo.
Z płyt polecam "Are you experienced" - z hymnami dzieci-kwiatów "Purple Haze", "Hey Joe", ale też z moimi ulubionymi "Red House" i "51st Anniversary".
Szkoda Hendrixa, myślę, że tak czy siak jego epoka skończyłaby się w okolicach roku 70' (i tak na ostatnich koncertach raczej nie spotykał się z miłym przyjęciem). Byli już wtedy ludzie, którzy przewyższali go umiejętnościami - chociażby Jimmy Page czy Robert Fripp (którego sam Hendrix podziwiał). Umierając, stał się legendą, pomimo tego, że popularność jego w ostatnim roku życia spadła. Przynajmniej będzie pamiętany, a nie, jak inni dobrzy muzycy lat 65-70' np. Iron Butterfly...

