08-14-2005, 09:25 PM
"Spodek pełen tajemnic" - płyta bardzo mi się spodobała (tu pozdrowienia dla Flying Corpse'a, który pożyczył mi sporo płyt Floydów, m.in. właśnie tę), szczególnie utwór tytulowy i "Set The Controls For The Heart Of The Sun". Kocham te psychodeliczne odjazdy, szczególnie na debiucie - tam Syd Barrett miał więcej do powiedzenia, a utwory takie jak "The Gnome" są jakby wyjęte z bajki, zaś "Interstellar Overdrive" i "Astronomy Domine" są wyjęte z przestrzeni kosmicznej.
Teraz Syd maluje i jeśli ma taki talent artystyczny jak muzyczny, to z chęcią bym powiesił sobie jego obrazy w pokoju ;)
A wracając do samego zespołu - największy w historii rocka. Pokazali to tym, że potrafili się zjednoczyć po latach, nawet Waters przełamał się (powiedział, że fajnie było zagrać po latach z tymi trzema gościami), Gilmour chyba nie uczynił (poza koncertem) żadnego gestu pojednania. Widocznie były przyjaciel zbyt zalazł mu za skórę.. myślę, że to był już koniec wszelkiej działalności Pink Floyd. Dobrze, że mogliśmy być choć świadkami ich wspólnego występu - będzie co wspominać !
Teraz Syd maluje i jeśli ma taki talent artystyczny jak muzyczny, to z chęcią bym powiesił sobie jego obrazy w pokoju ;)
A wracając do samego zespołu - największy w historii rocka. Pokazali to tym, że potrafili się zjednoczyć po latach, nawet Waters przełamał się (powiedział, że fajnie było zagrać po latach z tymi trzema gościami), Gilmour chyba nie uczynił (poza koncertem) żadnego gestu pojednania. Widocznie były przyjaciel zbyt zalazł mu za skórę.. myślę, że to był już koniec wszelkiej działalności Pink Floyd. Dobrze, że mogliśmy być choć świadkami ich wspólnego występu - będzie co wspominać !

