08-02-2005, 08:50 PM
Spotyka się dwóch kumpli z wojska (dawno się nie widzieli).
- A co tam u ciebie?
- Ożeniłem się.
- I co, dobrze ci, nie narzekasz?
- Nie narzekam...
- A to limo pod okiem to skąd?
- A to jak narzekałem...
Drobna, ładna kobitka przychodzi do wróżki i prosi, żeby jej wywróżyła co ją czeka. Wróżka na to tajemnicznym głosem:
- Przyczynisz się do śmierci milionów ludzi.
Kobieta bardzo się zmartwiła, a wychodząć myślała : "Jak to możliwe? Przecież nigdy nikogo nie zabiłam".
Nagle zauważyła na środku ulicy małego chłopca i przed nim pędzącą ciężarówkę "Niech przynajmniej kogoś uratuję" i nie wiele myśląc rzuciła mu się na ratunek. Ocaliła chłopca, niestety sama zginęła. Policja podchodzi do chłopca i pyta:
-Jak się nazywasz?
- ... Adolf Hitler. - odpowiada mały.
Na wycieczkę rowerową wyruszyło dwóch wariatów. Jadą... jadą... Nagle jeden zatrzymuje się i spuszcza powietrze z kół.
- Co ty robisz? - pyta drugi.
- A siodełko było za wysoko - odpowiada tamten.
Na to ten drugi zamienia miejscami kierownicę z siodełkiem. Teraz ten co spuszczał powietrze, zdziwiony pyta się:
- A co ty wyprawiasz?
- Zawracam, z takim idiotą jak ty nie jadę dalej!
- A co tam u ciebie?
- Ożeniłem się.
- I co, dobrze ci, nie narzekasz?
- Nie narzekam...
- A to limo pod okiem to skąd?
- A to jak narzekałem...
Drobna, ładna kobitka przychodzi do wróżki i prosi, żeby jej wywróżyła co ją czeka. Wróżka na to tajemnicznym głosem:
- Przyczynisz się do śmierci milionów ludzi.
Kobieta bardzo się zmartwiła, a wychodząć myślała : "Jak to możliwe? Przecież nigdy nikogo nie zabiłam".
Nagle zauważyła na środku ulicy małego chłopca i przed nim pędzącą ciężarówkę "Niech przynajmniej kogoś uratuję" i nie wiele myśląc rzuciła mu się na ratunek. Ocaliła chłopca, niestety sama zginęła. Policja podchodzi do chłopca i pyta:
-Jak się nazywasz?
- ... Adolf Hitler. - odpowiada mały.
Na wycieczkę rowerową wyruszyło dwóch wariatów. Jadą... jadą... Nagle jeden zatrzymuje się i spuszcza powietrze z kół.
- Co ty robisz? - pyta drugi.
- A siodełko było za wysoko - odpowiada tamten.
Na to ten drugi zamienia miejscami kierownicę z siodełkiem. Teraz ten co spuszczał powietrze, zdziwiony pyta się:
- A co ty wyprawiasz?
- Zawracam, z takim idiotą jak ty nie jadę dalej!

