07-30-2005, 12:12 PM
I nareszcie płytę "Get Behind Me Satan" zdobyłem. Jestem po prostu zachwycony, zdecydowanie wskoczyła na pierwsze miejsce mojej listy najlepszych wydanych w tym roku. Tak samo jak "Elephant", wydana bardzo ładnie - utrzymana została konwencja z poprzedniej płyty. Jak narazie tylko jednego nie potrafię zrozumieć. W książeczce znajduje się zdjęcie podobne do umieszczonego na okładce, tylko zamiast Meg znajduje się na nim Maryja trzymająca krzyż i kwiaty. Próbuję to rozgryźć, ale narazie jakoś mi nie wychodzi.
Może przejdę do samej muzyki - jest trochę inna niż na poprzedniej płycie. Mniej tu utworów z taką surowo brzmiącą gitarą i nerwową perkusją. I tak znaleźć można utwór, który ma wiele z country (akustyczny "Little Ghost" - kiedy go słucham czuję się jakbym siedział na jakimś polu w Ameryce z dawnych lat i tam ktoś sobie wesoło przygrywał - jeśli taki miał być cel, to udało się w 100%), bluesa ("Instinct Blues"). Jack czerpie z wielu źródeł i co najważniejsze wychodzi to bardzo naturalnie, nie jest to jakieś sztuczne odtwarzanie klasyki dawnych lat. Do tego wykorzystanie większej ilości instrumentów typu trójkąt, na którym gra Meg, czy klawisze, miramba, tamburyno nadaje muzyce jeszcze lepszą atmosferę.
Zastanawia mnie tylko dlaczego tak dobra muzyka w Polsce ma bardzo mało odbiorców. Jak to jest, że âElephantâ rozszedł się w Stanach Zjednoczonych w ponad dwóch milionach egzemplarzy, w Anglii znalazł prawie 700 tysięcy nabywców, w Polsce tylko... cztery tysiące? Z "Get Behind Me Satan" będzie pewnie podobnie.
Może przejdę do samej muzyki - jest trochę inna niż na poprzedniej płycie. Mniej tu utworów z taką surowo brzmiącą gitarą i nerwową perkusją. I tak znaleźć można utwór, który ma wiele z country (akustyczny "Little Ghost" - kiedy go słucham czuję się jakbym siedział na jakimś polu w Ameryce z dawnych lat i tam ktoś sobie wesoło przygrywał - jeśli taki miał być cel, to udało się w 100%), bluesa ("Instinct Blues"). Jack czerpie z wielu źródeł i co najważniejsze wychodzi to bardzo naturalnie, nie jest to jakieś sztuczne odtwarzanie klasyki dawnych lat. Do tego wykorzystanie większej ilości instrumentów typu trójkąt, na którym gra Meg, czy klawisze, miramba, tamburyno nadaje muzyce jeszcze lepszą atmosferę.
Zastanawia mnie tylko dlaczego tak dobra muzyka w Polsce ma bardzo mało odbiorców. Jak to jest, że âElephantâ rozszedł się w Stanach Zjednoczonych w ponad dwóch milionach egzemplarzy, w Anglii znalazł prawie 700 tysięcy nabywców, w Polsce tylko... cztery tysiące? Z "Get Behind Me Satan" będzie pewnie podobnie.

