07-25-2005, 02:47 PM
Henryk miał 95 lat i mieszkał w domu starców. Kazdego dnia, po kolacji udawał się do ogródka, siadał w swym ulubionym fotelu i wspominał całe swoje życie.
Pewnego razu spotkała go w ogrodzie 85-letnia Stefania, przysiadła się do niego i zaczęli rozmawiać.
-Wiesz, o czym już dawno zapomniałem? - mówi starzec.
-O czym?
-O seksie...
-Ty stary zboczeńcu, nie stanąłby ci nawet wtedy, gdyby mieli cię rozstrzelać!
-Wiem, ale sprawiłabyć mi wielką przyjemność, gdybyś chociaż wzięła go do ręki.
Po chwili namysłu Stefania sięgnęła do spodni Henryka, wzięła wpalce jego pomarszczonego kutasa i trzymała przez jakiś czas. Od tamtego wieczora spotykali się codziennie w tym samym miejscu i robili to samo.
Jednak pewnego dnia, po kolacji Stefania nie zastała Henryka siedzącego w swym ulubionym fotelu. Zaniepokojona zaczęła go szukać i wreszcie znalazła go z jakąś 89-letnia staruchą, która trzymała rękę w jego spodniach.
-Ty dziwkarzu! - zawołała Stefania ze łzami w oczach - Co ma ta lafirynda, czego ja nie mam?!
-Parkinsona...
Pewnego razu spotkała go w ogrodzie 85-letnia Stefania, przysiadła się do niego i zaczęli rozmawiać.
-Wiesz, o czym już dawno zapomniałem? - mówi starzec.
-O czym?
-O seksie...
-Ty stary zboczeńcu, nie stanąłby ci nawet wtedy, gdyby mieli cię rozstrzelać!
-Wiem, ale sprawiłabyć mi wielką przyjemność, gdybyś chociaż wzięła go do ręki.
Po chwili namysłu Stefania sięgnęła do spodni Henryka, wzięła wpalce jego pomarszczonego kutasa i trzymała przez jakiś czas. Od tamtego wieczora spotykali się codziennie w tym samym miejscu i robili to samo.
Jednak pewnego dnia, po kolacji Stefania nie zastała Henryka siedzącego w swym ulubionym fotelu. Zaniepokojona zaczęła go szukać i wreszcie znalazła go z jakąś 89-letnia staruchą, która trzymała rękę w jego spodniach.
-Ty dziwkarzu! - zawołała Stefania ze łzami w oczach - Co ma ta lafirynda, czego ja nie mam?!
-Parkinsona...
-Baco, będzie dzisja padać?
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!

