07-24-2005, 10:35 PM
mowia ze japonski jest najbardziej doskonalym jezykiem, znaczy slowo i to do czego sie odnosi sa bardzo blisko siebie. nie tak jak w innych jezykach ze zeby sie precyzyjnie wypowiedziec trzeba posiadac ogromny zasob slow a i tak wypowiedz jest niedoskonala i jestesmy skazani na niedomowienia, domysly i dowolnosc interpretacji. japonski coprawda tez wymaga mnostwa slow, ale ponoc w zamian za to zbliza nas najbardziej do istoty rzeczy...
niestety nie potrafie tego obiektywnie ocenic bo nie znam japonskiego (tylko jakies pojedyncze slowa...) jezeli ktos tutaj zna ten jezyk bylbym wdzieczny za jego opinie na ten temat
a odnosnie tego ze japonczycy krzycza to mysle ze ich muzyka zdecydowanie na tym zyskuje. np taki Masonna czy Haino nie pozostawia momentami miejsca na dopowiedzenie czegokolwiek bo tak doglebnie wypelnia przestrzen ze nic wiecej nie mozna dodac - tak jakby dotykal granicy mozliwej expresji...
niestety nie potrafie tego obiektywnie ocenic bo nie znam japonskiego (tylko jakies pojedyncze slowa...) jezeli ktos tutaj zna ten jezyk bylbym wdzieczny za jego opinie na ten temat

a odnosnie tego ze japonczycy krzycza to mysle ze ich muzyka zdecydowanie na tym zyskuje. np taki Masonna czy Haino nie pozostawia momentami miejsca na dopowiedzenie czegokolwiek bo tak doglebnie wypelnia przestrzen ze nic wiecej nie mozna dodac - tak jakby dotykal granicy mozliwej expresji...

