07-22-2005, 12:49 PM
Mnie czekają prawdopodobnie 2 tygodnie nad morzem ze starszymi, żeby poprawić nadszarpane stosunki międzyludzkie
, ale za nic mi się nie chce... Wolę góry i lasy
, są bardziej mroczne
i młodzieżowe
. Spotykam się ze znajomymi, wymyślam kolejne sesje RPG i robię co w mojej mocy, zeby mi ich playerzy nie rozwalili
. Poza tym słucham całymi dniami muzyki, ćwiczę silną wolę (już prawie 3 tygodnie nie piłem
) i próbuje cieszyć się każdą chwilą... bo coraz bliżej do końca wakacji
, choć z drugiej strony, jakby nie było, to jest też coraz bliżej do następnych
, ale za nic mi się nie chce... Wolę góry i lasy
, są bardziej mroczne
i młodzieżowe
. Spotykam się ze znajomymi, wymyślam kolejne sesje RPG i robię co w mojej mocy, zeby mi ich playerzy nie rozwalili
. Poza tym słucham całymi dniami muzyki, ćwiczę silną wolę (już prawie 3 tygodnie nie piłem
) i próbuje cieszyć się każdą chwilą... bo coraz bliżej do końca wakacji
, choć z drugiej strony, jakby nie było, to jest też coraz bliżej do następnych
Więc dochodzimy do konkluzji, iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji.

