07-20-2005, 08:21 PM
Dzisiaj miałem odjechany sen. Śnilo mi się, że na moim dawnym osiedlu grasowała czarownica. Z pozoru zwykła staruszak, poza tym, że zamieniała ludzi w zombie (którzy z pozoru tez byli zwykłymi ludźmi. Ja byłem agentem w stylu Dżejmsa Bonda, wykryłem całą aferę i wszysrtkich zombiaków rozwaliłem na klatce schodowej jednego bloku. Na to się starucha wkurwiła i zaczęła mnie gonić, więc zbiegłem na dół, na parking, gdzie stała moja szpiegowska bryka (czyli zielony maluch mojego dziadka
) Już byłem w środku, gdy czarownica zaczęła wyrywać drzwi, więc wrzuciłem na wsteka. Gdy ruszyłem do przodu, staruszak zrobiła potrójne salto i wylądowała mi na dachu.
Obudziłem się, gdy próbowałem zrzucić tę zawzięta reaumatyczkę, jadąc zygzakiem od krawęźnika do krawężnika.
Nigdy więcej nie bedę jadł chipsów przed snem
) Już byłem w środku, gdy czarownica zaczęła wyrywać drzwi, więc wrzuciłem na wsteka. Gdy ruszyłem do przodu, staruszak zrobiła potrójne salto i wylądowała mi na dachu. Obudziłem się, gdy próbowałem zrzucić tę zawzięta reaumatyczkę, jadąc zygzakiem od krawęźnika do krawężnika.
Nigdy więcej nie bedę jadł chipsów przed snem
-Baco, będzie dzisja padać?
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!
-Ej, kurwa bedzie, bo mnie jebie w krzyżu!

